Wzmocnić kondycję branży optycznej w Polsce

Polub i udostępnij
  •  
  •  
  •  

O sytuacji, najważniejszych wyzwaniach branży optycznej tuż przed XIII Kongresem KRIO rozmawiamy z prezesem Krajowej Izby Optycznej Janem Witkowskim.

Jakie wyzwania stoją obecnie przed branżą optyczną?

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie. Mamy różne możliwości prowadzenia działalności gospodarczej, również działalności w zawodzie optyka. Mamy sieci, praktyki indywidualne i grupy, które prowadzą kilka lub kilkanaście salonów optycznych. Zakładając przed laty Krajową Rzemieślniczą Izbę Optyczną, chcieliśmy stworzyć ogólnopolską organizację dla tych, którzy będą chcieli się zrzeszać i wspólnie się wspierać w działaniach, które dadzą nam szansę utrzymać się, ba, nawet wygrać na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. W pewnym sensie w Polsce się to udało. Większość praktyk, optycznych zakładów rzemieślniczych (nie ukrywam, że słowo rzemieślniczy jest modne i wiele innych branż używa go w nazwach, bo słowo rzemieślnik oznacza fachowiec), jest w Polsce nadal indywidualnych.

Określenie rzemieślnik jest nobilitujące…

Z jednej strony jest nobilitujące, ale w naszej branży ja tego nie zauważam. A wracając do kondycji branży, uważam, że jest dobra. Większość salonów jest indywidualnych, zdecydowana mniejszość należy do sieci. Wyzwaniem, jakie stoi przed branżą, jest rozwój i zainteresowanie sieci, a także zewnętrznych źródeł kapitału. Powstaje pytanie, czy nazwiemy to zagrożeniem, czy możliwością współpracy, rozwoju, czy sukcesem w sensie takim, że branża nieźle wygląda i przyciąga zainteresowanie kapitału.
Zadaniem statutowym KRIO jest dbać o swoich członków. Ubolewam tylko, że ta ilość członków w stosunku do czasów, gdy Izba powstawała, zmalała i my dzisiaj nie reprezentujemy całego rynku optyki indywidualnej, rodzinnej w naszym kraju. Jesteśmy obecnie w mniejszości. Optyka bardzo się zmieniła, obecnie fachowość w sensie wykonywania okularów. Dawniej rzemieślnik optyk musiał mieć zdolność manualną i musiał umieć ręcznie, bez automatu, wykonać okulary. Dzisiaj prowadzący firmę optyczną bardziej kieruje swoją działalność na marketing, żeby wykonać produkt, zrobić głośne działania marketingowe, pokazać się w social mediach czy innych nośnikach reklamy, których dawniej nie było. Praca idzie w kierunku marketingu i sprzedaży, a wykonywanie okularów w salonach prowadzonych przez nowo powstające firmy jest zlecane na zewnątrz. To sprawia, że konkurencja wygląda inaczej niż dawniej.

Jakie widzi Pan zagrożenia dla branży?

Paradoksalnie, zagrożeń upatruję w rozwiązaniach, które niesie globalizacja. Bo globalizacja proponuje przejmowanie indywidualnych salonów czy zapraszanie do franczyzy. Taki rynek jest już w większości krajów skandynawskich, ale także w innych częściach Europy i niewykluczone, że Polskę również to czeka. I to właśnie uznałbym za zagrożenie. Do tej pory umieliśmy się jako indywidualni optycy temu przeciwstawić i obronić, gdyż umieliśmy płynnie przejść z zakładów rzemieślniczych do pozycji firm, które łączą dobór okularów i wykonywanie pomocy wzrokowych, ale również pomiary ostrości wzroku. Dzięki kształceniu optyków i stworzeniu zawodu optometrysty salony optyczne mają większe możliwości zaopiekowania się oczami pacjentów. Muszę w tym miejscu podkreślić, ze rzemieślnicze salony optyczne nigdy nie prowadziły sprzedaży okularów, tylko sprzedaż dobrego widzenia. Porównując, że kilkadziesiąt lat temu w Polsce było około stu salonów optycznych, a dzisiaj jest kilka tysięcy to znaczy, że zmodyfikowaliśmy swoją działalność.

Zmienił się też sposób kształcenia optyków…

Kształcenie z rzemieślniczego zmieniło się w akademickie. Na uczelniach powstały kierunki kształcące optyków i optometrystów. KRIO było współtwórcą kierunków optycznych na uczelniach w Polsce i obecnie bardzo mocno rozwinął się zawód optometrysty. Dzisiaj symbioza i współpraca tych zawodów przyniosła sukces, również ekonomiczny. Ta współpraca zawodów, zdobywanie kolejnych kwalifikacji, umiejętności na różnego rodzaju szkoleniach i kursach jest możliwe dzięki pomocy firm, które uczestniczą w tym marketingowo i projektowo. Dwie sztandarowe imprezy, które organizuje KRIO, czyli Kongres KRIO i Targi Optyka osiągają ogromny sukces, ciesząc się coraz większym zainteresowaniem zarówno wystawców jak i zwiedzających. Zagrożeniem jest też konkurencyjność cenowa, czyli marketing i reklama, która nie do końca mówi prawdę. I zainteresowanie naszym rynkiem, gdyż według badań ten rynek jest bardzo atrakcyjny. Dzięki naszym działaniom, kongresom i targom, sprzęt polskich salonów optycznych w niczym nie odbiega od tego z innych krajów Europy i na świecie. Również oferowane przez nas produkty są takie jak gdzie indziej. Staramy się, aby mieć najlepszą ofertę i proponować najlepsze rozwiązania.

Czy targi sprzyjają integracji środowiska?

W mojej ocenie jak najbardziej tak, ale nie znajduje to przełożenia na zorganizowanie się optyków. Jestem w przeddzień wysłania listu na temat ustawy o wyrobach medycznych, ponieważ KRIO zostało powołane jako konsultant do wyrażenia stanowiska. W dalszym ciągu zabiegamy o to, co nam się udawało przez kilkanaście lat, czyli, uznania, że okulary są wyrobem medycznym i mają obniżoną stawkę VAT. Zajmowaliśmy się tym tematem wielokrotnie i ubolewam, że skoro dzięki naszym zabiegom w Ministerstwie Finansów udało nam się wywalczyć obniżoną stawkę VAT, to wszyscy optycy na tym korzystają, a mimo to nie chcą tworzyć wspólnoty branżowej. Nie jestem tym usatysfakcjonowany, bo uważam, że jako branża powinniśmy pracować wspólnie i podejmować przedsięwzięcia, aby utrzymać się na rynku, czyli promować dobre widzenie.

Jak zapowiada się tegoroczny Kongres w Karpaczu?

Kongres zapowiada się bardzo ciekawie, muszę się pochwalić, że odnotowaliśmy około 17 tysięcy wejść na stronie wydarzenia. To jest właśnie nasze działanie, by bronić się przed zagrożeniami. W kwestii integracji mamy jeszcze bardzo dużo do zrobienia. Musimy zwrócić się do młodych ludzi, którzy dzisiaj przejmują salony. Tu przechodzę do kolejnego problemu branży, jakim jest sukcesja.

Ten problem jest już częściowo rozwiązany, bo już nie tylko rodzina może przejmować firmy lub pracownie, ale również wytypowany może być sukcesor. Te wszystkie działania podejmujemy w trosce o kondycję indywidualnych salonów optycznych. Chcemy tę dobrą kondycję nie tylko utrzymać, ale jeszcze ją wzmocnić.

Dalszą część rozmowy opublikujemy w kolejnym wydaniu magazynu
„Optyk Polski”.


Polub i udostępnij
  •  
  •  
  •  

Polecamy