Nie toleruję bylejakości

Radek Wiktorowicz – Ghosteye – autor najpoczytniejszego bloga okularowego w Polsce i nasz Autor – mówi o swojej pasji do okularów i mody, podpowiadając równocześnie, że rozwój salonu optycznego bez obecności i promocji w Internecie jest w obecnych czasach niemożliwy.

Rozmawiała: Jolanta Witkowska

Radku, skąd wziął się pomysł na blog okularach?

Kiedy osiem lat temu otwierałem swój pierwszy salon optyczny, byłem pełnym pomysłów okularowym żółtodziobem. Miałem jednak spory jak na swoj wiek bagaż doświadczenia sprzedaży. Byłem ciekawym, głodnym nowego (tak jest do dzisiaj) człowiekiem, jednocześnie mężem okulistki. Dość szybko poznałem podstawy optyki okularowej oraz zasady prowadzenia biznesu „od kuchni”. Czytałem, słuchałem pytałem mądrzejszych od siebie. Uczestniczyłem szkoleniach, targach wydarzeniach branżowych. Dostrzegłem wtedy dwa fakty. Po pierwsze – spora grupa właścicieli salonów optycznych coraz częściej odczuwa potrzebę sprzedażowej edukacji swojego zespołu. Po drugie – piękno, potencjał niszowość okularów są przestrzeniami kompletnie niezagospodarowanymi obszarze social mediów. Postanowiłem, że zabiorę się za jedno drugie. Rozpoczynając przeszło dwa lata temu przygodę okularowym blogiem, chciałem być pomostem łączącym mało przystępną wiedzę branżową praktycznymi informacjami dla każdego okularnika.

ciągu ponad 2 lat Ghosteye stał się najbardziej zauważalnym kraju blogiem okularach. Jak tego dokonałeś?

Od początku powstania Ghosteye’chciałem wyjść poza utarte ramy blogosfery polegające na wrzucaniu od czasu do czasu do sieci poradnikowych tekstów. Pragnąłem pisać okularowej modzie, recenzować wydarzenia, łamać stereotypy, testować produkty, realizować materiały wideo. Szybko zdałem sobie sprawę, że czasach, które nie tolerują bylejakości, potrzebuję do współpracy ludzi odpowiedzialnych za różne obszary: marketing internetowy, media społecznościowe, fotografię, obróbkę zdjęć, filmy. Bez zgranego zespołu Ghosteye takiej postaci nie mógłby istnieć szybko się rozwijać. Jedyną przestrzenią, do której nikogo nie wpuszczam, są teksty. Własny język to przecież istota prowadzenia bloga. Dzięki okularowej pasji, poszerzaniu swoich kompetencji ciągłemu zaangażowaniu mam nieustannie ręce pełne roboty. To przede wszystkim zlecenia marketingowe od producentów, dystrybutorów opraw i soczewek okularowych, warsztaty sprzedażowe dla salonów optycznych i firm z branży. To po części zaspokajanie potrzeb trzeźwo myślących firm, które wcześniej czy później zaczynają zdawać sobie sprawę, że ciągły rozwój bez obecności i promocji w Internecie jest trudny, a wręcz niemożliwy.

Czy z pracą, którą wykonujesz, wiążą się jakieś ciekawe historie i anegdoty?

Jest ich mnóstwo. Kiedyś na zlecenie jednego z dystrybutorów opraw okularowych miałem napisać artykuł połączony z sesją zdjęciową. Wpadłem na pomysł, aby zrealizować ją w średniowiecznej scenerii, u podnóża jednego z zamków w Jurze Krakowsko- -Częstochowskiej. W roli zdjęciowego rekwizytu użyłem profesjonalnego detektora metalu, co okazało się niezbyt mądrym pomysłem. Zwłaszcza w terenie objętym restrykcjami konserwatora zabytków. Choć moje intencje były zgoła odmienne od nielegalnego poszukiwania archeologicznych fantów, omal nie skończyło się to dużymi problemami i srogim mandatem. Scenerie okularowych sesji potrafią być naprawdę przeróżne. Od monachijskiego metra i nocnych zdjęć przy minus dwudziestu stopniach (oczywiście tam również obowiązuje zakaz fotografowania) po buddyjską świątynię w Malezji i upał znacznie powyżej 30 stopni.

Zdradzisz swoje plany na 2021?

Chętnie bym zdradził, gdybym znał je wszystkie. Dość często działam spontanicznie i pewnych rzeczy nie mogę przewidzieć. Mogę jednak zapewnić, że kroją się ciekawe współprace, o którychprzeczytacie niebawem na moim blogu i w social mediach. Zobaczycie także zapierający dech w piersiach okularowy materiał wideo testujący odporność opraw okularowych. Choć pandemiczne realia ograniczyły zakres moich działań, nie czuję, aby brakowało mi pracy.
Przeciwnie – muszę filtrować współprace, tak aby nieustannie stać na straży jakości przekazu.

Radku – czego Ci życzyć?

Myślę, że tego, aby nic nie musieć. Praca pozbawiona stresu i presji jest bardziej twórcza. Życzyłbym także sobie ciągłego entuzjazmu, kreatywności i szczypty wariactwa – cech, które podobno mnie definiują. Ze względu na obecne czasy wypada także wzajemnie życzyć sobie zdrowia.

Dziękuję za inspirującą rozmowę.

 

Polecamy