JZO OD 75 LAT POLSKI EKSPERT OPTYCZNY

O miejscu Polskiego Eksperta Optycznego na rynku, strategii i wizji rozwoju branży, z okazji 75. urodzin JZO opowiadają Adam Mamok, Prezes Grupy Essilor – Polska, Litwa, Łotwa, Estonia, Łukasz Ruta, Dyrektor Handlowy JZO i Mariusz Machnikowski, p.o. Dyrektora Operacyjnego JZO.

Łukasz Ruta
Dyrektor Handlowy JZO


 

Adam Mamok
Prezes Grupy Essilor – Polska, Litwa, Łotwa, Estonia


Mariusz Machnikowski
p.o. Dyrektora Operacyjnego JZO


75 lat temu rozpoczęła działalność firma, która dzisiaj nosi miano Polskiego Eksperta Optycznego. Co tak naprawdę świętujemy z tej okazji teraz w 2020 roku?

Adam Mamok: 75 lat to trzy pokolenia pracowników, klientów, optyków. Świętujemy to, że wciąż rozwijamy razem i firmę, i polski rynek optyczny. Po 1989 roku wiele polskich firm nie przetrwało wejścia na konkurencyjny rynek kapitalistyczny. JZO poradziło sobie bardzo dobrze, a gdy stało się częścią Grupy Essilor, dynamika nabrała jeszcze większego tempa. Obecnie współpracujemy z około 2500 niezależnych salonów optycznych. Co roku jako Grupa wysyłamy do klientów 5 mln soczewek. JZO zatrudnia zdolnych inżynierów, a zaprojektowane w Polsce powłoki są naszymi markami. Zatrudniamy prawie 300 osób i planujemy się dalej rozwijać. Przy okazji urodzin chcielibyśmy podziękować wszystkim, którzy w fazie przemian gospodarczych wierzyli w polską firmę, wspierali nas i są z nami do dzisiaj. W latach 90. polskie firmy musiały nauczyć Polaków, że to, co jest produkowane w kraju, może wyróżniać się najwyższą jakością. Uważam, że JZO ma w tym swój udział.

Łukasz Ruta: Te urodziny zbiegają się z 2. rocznicą wprowadzenia na polski rynek soczewek okularowych NIKON. To doskonale znana firma, ale jej soczewki stały się dostępne w Polsce dopiero dzięki nam. To segment premium, a NIKON bardzo selektywnie dobiera partnerów, którzy mogą je dystrybuować. Dla nas to nie tylko poszerzenie portfolio. To także potwierdzenie, że JZO ma szerokie perspektywy biznesowe, a współpraca z nami zapewnia bezpieczeństwo biznesowe.

 

Jaką firmą jest obecnie JZO?

ŁR: Według cyklicznych badań Optykbus przeprowadzonych przez firmę badawczą BCMM w 2020 roku, JZO jest wysoko notowaną marką soczewek okularowych pod względem znajomości top of mind – 26% badanych optyków wymienia w pierwszej kolejności JZO wśród znanych im dostawców soczewek okularowych*. Wiemy, że produkty JZO są najczęściej rekomendowane w większości salonów optycznych. Jesteśmy liderem! Myślę też o działaniach pozabiznesowych, które są częścią tożsamości JZO. Razem z optykami, okulistami i optometrystami prowadzimy badania przesiewowe wzroku wśród najmłodszych, szczególnie z grup, które mają trudniejszy start w życiu. Ja się z tym wolontariatem bardzo utożsamiam – kilkukrotnie prowadziłem tego typu badania w całej Polsce.

Mariusz Machnikowski: JZO to producent nowoczesnych, bardzo dobrych jakościowo soczewek dostępnych dla każdego. Mamy swoje stabilne miejsce na rynku: to nie są najdroższe produkty, ale są to soczewki, których jakości klient może być pewien. Podkreśliłbym też fakt, że produkujemy je w Polsce, bo to nas wyróżnia na tle konkurencji.

 

Jakich zmian od firmy wymagał rynek na przestrzeni lat?

MM: JZO od zawsze opiera się na silnej kadrze inżynierskiej, dzięki której powstają unikatowe konstrukcje i powłoki. To, co w ostatnich latach się zmieniło, to nastawienie do klienta i zrozumienie, że produkt tworzony w JZO musi być nie tylko efektem badań i pracy inżynierów, ale również spełniać określone oczekiwania i potrzeby klientów. Kluczem do utrzymania pozycji lidera było zrozumienie, że cała organizacja pracy, optymalizacja procesów oraz integracja łańcucha dostaw stają się elementem przewagi konkurencyjnej. Obecnie 95% zamówień na soczewki recepturowe realizujemy w ciągu 48 godzin, a 99% zamówień na soczewki magazynowe – w dniu zamówienia. Jeszcze w tym roku osiągniemy poziom 1000 przesyłek do optyków każdego dnia, czyli o połowę więcej niż 3 lata temu. Przewidujemy, że w zakresie dostaw rynek będzie stawiał przed nami coraz większe wymagania. Dostawy w ciągu kilku godzin na terenie większych aglomeracji są możliwe już dzisiaj, użycie dronów jako środka transportu to także już nie jest science fiction.

 

Jakie priorytety widzi JZO jako Polski Ekspert Optyczny w zakresie rozwoju rynku optycznego w Polsce?

AM: Przed nami dalsza praca nad budowaniem świadomości społecznej w zakresie troski o wzrok. To praca na lata. W Europie Zachodniej podobne działania prowadzone są od lat 50. U nas to się dopiero rozwija. Wspomnę o potrzebie rozwoju wiedzy na temat soczewek progresywnych dla osób 40+, a także o właściwej korekcji wzroku dzieci. To zaniedbany obszar. Apelujemy do rodziców – badajcie wzrok najmłodszych! Robimy to za rzadko, a badania mówią wprost: dzieci, które nie widzą wyraźnie, gorzej się uczą. Bardzo często można im pomóc, dobierając odpowiednie okulary.

 

Jak te założenia JZO realizuje w codziennej praktyce biznesowej?

ŁR: Ważnym elementem są kampanie edukacyjne, które pomagają zmieniać świadomość Polaków, myślę m.in. o kampanii z udziałem Krystyny Czubówny. W 2017 roku na pytanie, czy słyszało o soczewkach progresywnych, 61% społeczeństwa odpowiedziało twierdząco, natomiast już po pierwszej edycji naszej kampanii „Czas na wzrok” odsetek ten wzrósł do 78%. Natomiast na pytanie, do czego służą soczewki progresywne, trafność odpowiedzi wzrosła z 34% do 59%.

 

Jak będzie ewoluował model biznesowy JZO?

AM: Nasz model biznesowy zawsze opierał się na budowaniu relacji z polskimi niezależnymi optykami i dostarczaniu im rozwiązań, które sprawiają, że ich salony są nowoczesne, a konsultanci dobrze wyszkoleni. Rzeczywistość się zmienia, ale te podstawowe założenia pozostają niezmienne.

 

A na co JZO kładzie nacisk w kwestii rozwoju relacji z partnerami? Jakie są cele na najbliższe lata?

ŁR: Od kilku lat obserwujemy wzrost zamówień online na poziomie kilkunastu procent rocznie. Dla nas jest to tendencja i naturalna, i wygodna. Promowanie zamówień przez Internet nie oznacza jednak, że chcemy ograniczyć możliwość kontaktu telefonicznego z naszymi ekspertami. Dzięki internetowym zamówieniom zostaje więcej czasu na rozmowy o indywidualnych potrzebach biznesowych i produktowych. Ale mamy też klientów, którzy wciąż wolą zamawiać przez telefon, i to także rozumiemy. Optycy, tak jak całe społeczeństwo, reprezentują cały przedział wiekowy. Na przykład część optyków jeszcze nie odkryła, jak dużą moc w pozyskiwaniu nowych klientów ma internet, i też pracujemy nad wsparciem ich w tym zakresie. Jednym z pomysłów jest program „E-Konsultacja”, który pozwala na wstępne rozpoznanie potrzeb wzrokowych klienta. Oczywiście podkreślamy, że nie jest to pełne, profesjonalne badanie. To pierwszy krok do rozmowy o wzroku w salonie optycznym.

 

W ostatnim czasie wszystkie firmy, niezależnie od branży, przeżyły prawdziwy wstrząs. Lockdown, reżim sanitarny – czy zmusiły JZO do podjęcia jakichś specjalnych działań?

ŁR: Skoncentrowaliśmy się na doradztwie. Stworzyliśmy Centrum Nauki JZO, gdzie prowadzimy webinaria z zakresu optometrii, optyki i produktów, ale też np. dotyczące wykorzystania tzw. tarczy antykryzysowej. Musieliśmy wdrożyć nowy sposób działania, żeby mimo trudności pozostać blisko salonów optycznych. W pierwszym miesiącu nasze Centrum Nauki przeszkoliło około 2000 osób, co pokazuje, że ta forma edukacji spotkała się z ogromnym zainteresowaniem.

 

Trudno wróżyć z fusów, ale przy okazji jubileuszu warto zapytać o to, jaki będzie rynek za 10 lat?

ŁR: Dużo rzeczy się zmienia, przenosi do sieci, automatyzuje. Natomiast to, na czym nam zależy, to kwestia kontaktu z naszymi partnerami biznesowymi i ich kontaktu z pacjentami. Czynnik ludzki, bezpośredni kontakt z ekspertami, zawsze pozostaną najważniejsze. Moim zdaniem, konsument za 10 lat, tak samo jak i teraz, będzie chciał pójść do lokalnego salonu optycznego i tam poddać się badaniu wzroku, a następnie zamówić okulary.

AM: Do tego czasu na pewno zwiększymy moce produkcyjne przez rozbudowę i unowocześnianie laboratorium w Jeleniej Górze. Musimy to zrobić znacznie szybciej, choćby ze względu na coraz większe potrzeby eksportowe. Ale zwiększanie produkcji nie wystarczy. To, w jaki sposób młodzi ludzie dokonują zakupów, w tym także produktów optycznych i medycznych, bardzo zmieni rynek. Nadal będą potrzebni specjaliści: optometryści, okuliści, którzy mają bliski kontakt z klientem i jego zaufanie. Jednak warto powiedzieć to wprost: odpowiedź na pytanie, jak wykorzystać cyfryzację, która dokonuje się we wszystkich obszarach życia – to kluczowa kwestia na najbliższe lata.

 

Dziękuję za rozmowę i życzę pracownikom JZO wszystkiego najlepszego z okazji jubileuszu.

Polecamy